Kultura

Eclipsed

by Anna Radke
Waiting for somebody to like it
Do you?

Cztery kobiety, wojna domowa w Liberii i walka o tożsamość. Spektakl na Broadwayu przyciągnął tłumy!

To deszczowy piątek w Nowym Jorku. Mimo wszystko nie odczuwam, że to już późny wieczór przez migoczące światła Broadway’u. Idę szybkim marszem przepychając się między tłumem ze stacji metra przy Times Square 42nd Street do legendarnego The Golden Theatre, przy 45. Ulicy pomiędzy Siódmą a Ósmą Aleją. Nie mogę doczekać się, by zobaczyć zdobywczynię Oskara – Lupitę Nyong’o w debiutującej na Broadway’u sztuce „Eclipsed”.

Przed teatrem długa kolejka odzwierciedlająca iście nowojorską publiczność – rzucają mi się w oczy przyjaciółki koło osiemdziesiątki z bujną czupryną srebrno-szarych włosów, wszystkie z torebkami Chanel (założę się, że mieszkają w kamienicach przy Upper West Side), grupa szeroko uśmiechających się Afro-Amerykanów z Brooklyn’u (jedna dziewczyna ma przypinkę na plecaku „I love Park Slope” i turyści (głównie Azjaci) fotografujący otaczające teatr wieżowce. Wszyscy czekają, by zobaczyć „Eclipsed” – przedstawienie o życiu czterech kobiet podczas krwawej wojny domowej w Liberii ciągnącej się podczas ostatniej dekady XX wieku.

Kobiety w historii Danai Guriry straciły prawie wszystko – godność, wolność, rodzinę, nadzieję, a nawet własne imię, o którym może po prostu chciały zapomnieć. Żyją jako żony-niewolnice zamknięte w bardzo ubogim domu, gdzie nazywają siebie „Żona nr 1”, „Żona nr 2”… Wierzą, że lepiej jest wymazać wspomnienia z pamięci niż marzyć o chwilach z przeszłości. W przedstawieniu wszystkie cztery żony usługują jednemu mężowi – gotują dania na bazie manioku i ryżu, piorą na tarkach i…dzielą z „ukochanym” łoże.

Mimo że akcja „Eclipsed” toczy się ponad dekadę temu jej przekaz jest uniwersalny, bowiem w wielu krajach afrykańskich, szczególnie poza miastami, nadal obowiązują te same stereotypy, gdzie kobieta zajmuje niższą pozycję w hierarchii społecznej. Reżyser Liesl Tommy przypomina nam o czymś, co jest tak ważne i często zapomniane – codzienność na Czarnym Lądzie różni się znacznie od tego czego doświadczamy w rozwiniętych krajach.

Gwiazdą spektaklu jest niewątpliwie Lupita Nyong’o, na co nie tylko wskazują plakat reklamujący Eclipsed, okładka ulotki rozdawanej przy wejściu, ale przede wszystkim gra aktorki. Lupita lśni jeszcze jaśniej na deskach teatru niż na ekranie. Chociaż jest dużo niższa i bardziej korpulentna niż zapamiętałam ją z czerwonego dywanu. Reszta obsady: Pascale Armand, Akosua Busia, Zainab Jah i Saycon Sengbloh prezentują swój talent równie świetnie jak posiadaczka Oskara.

“Eclipsed” opowiada smutną historię, pełną przejmujących emocji. Wielu widzom po rumianych policzkach spływają łzy. Jednak przedstawieniu nie brakuje ciętego i sarkastycznego humoru. Szczególnie, kiedy Lupita – “Żona nr 4”, zmotywowana przez “Żonę nr 3” bierze karabin pod pachę i wyrusza na wojnę. Kiedy “Żona nr 1” postanawia kontynuować edukację.

Eclipsed to sztuka o zagonionych do kąta kobietach, które dorastają, podkreślają swoją indywidualność i stają się wyzwolone, jednocześnie nie zapominając o dobrych manierach wyniesionych z rodzinnego domu.

Fot. Joan Marcus