KOPI, bizuteria, kopiszka, natalia kopiszka, jewelry, design, fashion

Articles, Articles

KOPI. Z miłości do projektowania

by Magdalena Linke-Koszek
Waiting for somebody to like it
Do you?

Natalia Kopiszka, właścicielka KOPI, od dwóch lat z powodzeniem prowadzi markę oferującą geometryczną, delikatną biżuterię. Jej projekty zostały docenione za granicą przez popularny sklep Urban Outfitters. Projektantka opowiada nam o swojej pasji, podejściu do biznesu i butiku przy Nowogrodzkiej 40.

Kiedyś zajmowałaś się ubraniami, teraz projektujesz biżuterię. Co jeszcze Cię kręci?

W liceum nie myślałam o projektowaniu. Byłam w klasie biologiczno-chemicznej i bliżej było mi do medycyny, o której marzyłam. Tuż przed maturą zmieniłam jednak zdanie i wybrałam kierunek techniczny, czyli architekturę krajobrazu. Bardzo mi się spodobał i dziś myślę, że to był dobry wybór bo popchnął mnie do kolejnego kroku – projektowania ubrań i biżuterii.

Nie myślałaś o pracy architekta?

W trakcie studiów odbyłam staże i myślałam o projektowaniu przestrzeni w Polsce, ale niestety nie było ku temu warunków. 

W wolnym czasie trochę też szyłam. Teraz myślę, że miałam artystyczne zacięcie ale brakowało mi odwagi, przede wszystkim do przygotowania i złożenia teczki. Sama nie wiem jak to się stało, ale w końcu zdecydowałam się i dostałam do MSKPU. 

Zaryzykowałaś nie tylko kolejnym kierunkiem, ale również przeprowadzką do Warszawy.

Udało się. Na MSKPU zrobiłam kolekcję dyplomową, która została bardzo dobrze przyjęta. Pokazałam ją na Fashion Week’u w Łodzi, założyłam instagram o nazwie @kopiszka i zaczęłam sprzedawać pojedyncze egzemplarze. W międzyczasie pracowałam u różnych projektantów, ale potem uznałam, że chcę założyć własną markę.

Nie bałaś się konsekwencji?

Na początku bardzo. Nie było łatwo. Nie miałam zaplecza finansowego, więc wiedziałam, że nie mogę zająć się ubraniami. Wybrałam akcesoria, a głównie biżuterię. Tak powstało KOPI. Założyłam firmę i zaczęłam produkcję. Moimi kolczykami, czy naszyjnikami bardzo szybko zainteresowały się koleżanki, a później prasa. Wiele zawdzięczam social mediom, szczególnie instagramowi bo tam dostałam najwięcej pierwszych zamówień.

Tam też znalazła Cię marka Urban Outfitters.

To było tuż przed Bożym Narodzeniem. Dostałam od nich zamówienie na 400 sztuk. Byłam przerażona! Na szczęście udało mi się je przygotować i wysłam, a na stronie Urban Outfitters KOPI wysprzedało się w niecałe dwa tygodnie. Potem zamówili od mnie już tysiąc sztuk.

Na początku działałaś sama?

Tak i dalej sama robię najwięcej, choć niedawno część produkcji przekazałam pracowni jubilerskiej bo nie dawałam rady. Biżuterie projektuję trochę tak, jak kiedyś przestrzeń publiczną, Używam do tego programów dla architektów i lasera. Ostatnio projektuję też w naturalnych materiałach. Nowa kolekcja opiera się głównie na srebrze i perłach, które są teraz bardzo modne.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiruje mnie wszystko, co mnie otacza. W butiku jest na przykład lampa, która mnie natchnęła do zrobienia nowej kolekcji. Bardzo lubię też projekt kolczyków, inspirowanych rzeźbami Alexandra Caldera i ostatnie „vaginki”, czyli broszki, które miały swoją premierę w Dzień Kobiet, tuż przed Czarnym Marszem.

Opowiedz o swoim butiku. Jak udało Ci się znaleźć taki lokal?

Lokal jest od miasta, natknęłam się na niego w internecie. Wcześniej sprzedawałam biżuterię w concept storze na Poznańskiej 3. Udało mi się wygrać konkurs. To było tuż przed Bożym Narodzeniem. Całe wnętrze zaprojektowałam sama. 

Często tu jesteś?

Tak, lubię mieć kontakt z klientami. Ostatnio wprowadziłam nawet karty rabatowe dla stałych klientek. Wiele daje mi też instargam, dostaje tam dużo wiadomości. Niedawno opublikowałam zdjęcie w kostiumie kąpielowym własnego projektu. Tyle osób spytało się o jego zakup, że zdecydowałam się wprowadzić ten model do sprzedaży.