Kultura

Manifest Sezonu: AFKAA

by Michał Koszek
Waiting for somebody to like it
Do you?

Najpierw była duma, bo dawał nam namiastkę nieosiągalnego. Nasz człowiek na ustach całego świata. Później były skandale, bo choć utalentowany jak nikt inny, nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem. Potem był upadek. I emigracja, jedyna próba ucieczki od tego całego zła. A na końcu było dziesięcioletnie milczenie, teraz zwieńczane zmartwychwstaniem. W intymnym wyznaniu, AFKAA, Artysta Dotychczas Znany Jako Arkadius, rozprawia się z historią i snuje plany na przyszłość.

 

 

Lizanie dupy

Nienawidziłem i nienawidzę tych wszystkich zależności, fałszywych przyjaźni, lizania dupy i pustych ludzi, którzy odpowiadają za kształt branży. To dlatego postanowiłem wrócić z czymś zupełnie innym, niezależnym od struktur rynkowych, kalendarzy pokazów, showroomów, prezentacji i pewnych krytyków mody, którzy tylko czekają aż się przewrócisz, żeby cię skopać tak, że się nie podniesiesz. Działam na własnych warunkach i realizuję wizję, w którą wierzę zarówno ja, jak i mój team. Wracam i stawiam na zupełnie inną modę i odbiorców niż kiedyś. W dalszym ciągu uważam, że świat mody i showbiznesu jest totalnie chory. Tym razem będę trzymał się od niego daleko. Oczywiście w modzie pracują też ludzie inteligentni, niezależni, utalentowani i na poziomie i to z nimi będę współpracować, choć potrójnie sprawdzę, z kim się zadawać i kogo unikać.

Polskofobia

Polska kopnęła mnie w dupę. Polacy są słynni ze swojej narodowej zawiści – usłyszałem fuck you nawet od ministra kultury. Nie będzie mi łatwo o tym zapomnieć i na pewno szybko tego nie zrobię. Po tym, co stało się ponad 10 lat temu, do dzisiaj cierpię na chorobę o nazwie polskofobia. Przekonałem się o tym pół roku temu, gdy byłem w Londynie. Miałem później odwiedzić też Polskę, ale tak się rozchorowałem, że prawie wylądowałem w szpitalu. Po tym kryzysie fizycznym, nie przyjechałem już do Polski.

ARKADIUS-by-VANGELIS-KYRIS

foto: Vangelis Kyris

Adam Mickiewicz

Kiedyś kochałem Polskę z całego serca. Gdy mieszkałem w Londynie, bardzo za nią tęskniłem i gdy było mi smutno, czytałem Adama Mickiewicza. Płakałem wtedy na głos. Zawsze byłem dumny z moich korzeni i na każdym kroku podkreślałem polskość. Niestety przez to, co się stało, straciłem zarówno miłość, jak i nostalgię. Dzisiejsza Polska nie jest krajem, który opuściłem prawie 25 lat temu. Po nim pozostały tylko wspomnienia. Czasami jedynie słucham muzyki z lat 70. i 80. – Kory, Anny Jantar, Edyty Geppert, TSA, Lecha Janerki czy Perfectu. Czuję się obywatelem świata. Mieszam w sobie cechy polskie, angielskie i brazylijskie. Myślę w tych trzech językach.

Haters gonna hate

Wiem, że w świecie, do którego wracam, istnieją ludzie, którzy doprawdy czekają na moją śmierć. Polska bez hejtów nie byłaby Polską. 10–15 lat temu pewnie wziąłbym je sobie do serca. Dziś wobec krytykantów czuję tylko współczucie, ponieważ najczęściej są to ludzie głęboko zakompleksieni, sfrustrowani własnym życiem i zapewne nieszczęśliwi. Nie oczekuję, a wręcz nie chcę, żeby nowy projekt był zrozumiany i lubiany przez wszystkich. Dla wszystkich jest Louis Vuitton, Prada i Dolce&Gabbana. P-iFashion jest dla tych ze zdrowym dystansem, zarówno do życia, jak i do jakiejkolwiek twórczości.

Cały manifest do przeczytania w naszym drukowanym magazynie. Zamawiajcie poprzez formularz http://sezonmag.com/print-edition/ lub szukajcie Sezonu w naszych miejscach dystrybucji.