Marta Dyks, Next model, models, polska modelka, modelka, agencja modelingowa, borys starosz

Biznes

Marty Dyks świadomość możliwości

by Michał Koszek
Waiting for somebody to like it
Do you?

Marta Dyks ma 16000 followersów na Instargramie, 9000 na Facebooku i kilkadziesiąt sesji do międzynarodowych wydań „Vogue’a”, „Elle” i „Harper’s Bazaar”. To modelka z charakterem, która prowadzi własny biznes, a o sobie mówi, że nie jest dziewczynką, o której losach można decydować.

 

Pamiętasz swoją pierwszą sesję?

No jasne! Bydgoszcz, 1993. Miałam 4 lata, pozowałam w ubraniach mojej babci – za dużych szpilkach, kapeluszach i futrze z lisa. Fotografowała mama – sesję utrzymałyśmy w klimacie „na bogato”. Zdjęcia trafiły do albumu rodzinnego, zresztą niejednego, bo zdobyły popularność wśród wszystkich krewnych.

Od tego czasu zapewne wiele się zmieniło.

Przybyło mi lat, wzrostu i rozumu. A tak na poważnie, to od czasu pierwszych profesjonalnych sesji zmieniłam moje podejście do modelingu. Przede wszystkim już nie muszę niczego udowadniać – ani sobie, ani innym. Pozbyłam się kompleksu „bycia modelką”. Nie jestem dziewczynką, o której losach można decydować. Decyduję o nich ja, w porozumieniu z moimi agentami. Jestem świadoma możliwości swojego ciała i znam swoją wartość.

Na rozkwit kariery musiałaś poczekać jednak kilka lat.

Tak naprawdę przełom mógł nie nastąpić. Modeling nie zna reguł. Standardowe kiedyś wymagania takie, jak wzrost czy wymiary, teraz nie są już oczywiste. Branżę pobijają dziewczyny znacznie odbiegające od kanonu. Wiele topmodelek musiało odczekać swoje, zanim osiągnęły sukces. Jedne potrafią utrzymać się na szczycie latami, inne błyskawicznie zdobyć rozgłos, ale jeszcze szybciej go stracić. Często dotyczy to młodych dziewczyn. Mi bardzo pomogło obcięcie włosów i zmiana zagranicznych agencji, do czego doprowadziła Monika Smolicz z mojej agencji-matki Rebel Models. Teraz na świecie reprezentuje mnie agencja Next, która ma swoje oddziały w Nowym Jorku, Paryżu, Mediolanie, Londynie i Los Angeles. Nie mogłam trafić lepiej!

Wiele dziewczyn zaczyna karierę w modelingu jeszcze przed piętnastką. Jak się czujesz, rywalizując o kontrakty tak naprawdę jeszcze z dziećmi?

Sama stawiałam pierwsze kroki jako szesnastolatka. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że nie byłam wtedy gotowa. Pracowałam, kiedy mi się chciało lub gdy ewentualnie znalazłam czas. Zawsze miałam super wymówki, gdy nie było mi po drodze. Modeling to praca. Jeśli traktujesz ten zawód profesjonalnie, pociągniesz długo. Jeśli traktujesz go tylko jako przygodę, to ta przygoda szybko się skończy lub nie przyniesie efektów, jakie mogłaby przynieść. Osoby starsze i przez to dojrzalsze znają zasady rynku, są świadome prawa, chociażby z zakresu podatkowego i autorskiego, potrafią ocenić bilans zysków i strat. Oczywiście generalizuję, znam kilka młodych dziewczyn, które działają w modelingu z sensem, ale zazwyczaj oznacza to, że za plecami nastolatki stoją mądrzy rodzice.

Cały wywiad do przeczytania w naszym drukowanym magazynie. Zamawiajcie poprzez formularz http://sezonmag.com/print-edition/ lub szukajcie Sezonu w naszych miejscach dystrybucji.