modapolka, moda, polska, fashion, polish, style, sezonmag

Articles, Kultura

MODAPOLKA

by Magdalena Linke-Koszek
Waiting for somebody to like it
Do you?

Jej najnowsza kolekcja, inspirowana południem Włoch, w mgnieniu oka zdobyła popularność. Klasyczne kroje, tkaniny vintage i wyjątkowe detale – to jej znaki szczególne. Z Polką, tworzącą nową markę na polskim rynku, rozmawiamy o byciu mamą i rozwijaniu własnej pasji.

Jak i kiedy zaczęło się Twoje zainteresowanie modą?

Moda kręciła mnie odkąd pamiętam. Wertowałam magazyn „Burda”, przywożony dla mojej mamy z zagranicy, przebierałam zabawki i siebie.

Pamiętam, jak kiedyś zachorowałam, a mama musiała coś załatwić. Miałam wtedy może 6-7 lat i trochę bałam się zostać w domu sama. Więc mama zostawiła mi materiał i przybory do szycia oraz włączony telewizor, w którym przez pół dnia leciała transmisja obchodów Barbórki. Nieważne, że mieszkaliśmy na południowym wschodzie Polski. Trwało to wieczność, nuda okropna, a ja kroiłam i szyłam z wielkim uporem, dwuczęściową piżamę dla misia. Przy akompaniamencie górniczej orkiestry dętej. Uszyłam. Ale chyba tylko dlatego żeby się nie bać.

Gdzie nauczyłaś się projektowania? 

Właściwie to jestem samoukiem. Skończyłam Akademię Sztuk Pięknych na wydziale Grafiki i Malarstwa. Bardzo pomogła mi też edukacja muzyczna. Jako dziecko uczyłam się gry na fortepianie. To rozwinęło moją wrażliwość. 

Przed ASP studiowałam jeszcze przez 2 lata w Lublinie na Wydziale Artystycznym UMCS. Wtedy traktowałam te studia jako etap przygotowawczy do „prawdziwych” studiów artystycznych. Ale dziś wiem, że tak naprawdę to tam wszystkiego się nauczyłam. Trafiłam na wspaniałego artystę i pedagoga, Mikołaja Smoczyńskiego. Miał talent i charyzmę. Ukształtował moje podejście do własnej pracy, bez podziału na kategorie. Zrozumiałam wtedy, że kształt, kolor i kompozycja są uniwersalne. Nie projektuję rzeczy, których nie da się nosić, nie używam zdobień. Prosta, nieprzegadana forma to moja baza.

Po studiach trafiłam do pracowni architektonicznej, w której pracowałam przez 7 lat jako projektant wnętrz użyteczności publicznej. Hotele, ośrodki konferencyjne, uczelnie. To był drugi biegun moich doświadczeń, z początku bolesnych, ponieważ przychodząc do pracy nie umiałam nic. Do tego spędzałam osiem godzin dziennie z ludźmi którzy ze sztuką mieli niewiele wspólnego. Klimat Politechniki oraz presja działu realizacji projektów. Ale tam nauczyłam się pokory, precyzji i szacunku do ludzi, którzy moje projekty musieli urzeczywistniać, oraz tego że nie należy tracić czasu i energii na ludzi którzy najbardziej kochają swoje kompleksy.

Twoja marka ma ciekawą nazwę MODAPOLKA – jaka jest jej historia?

Rodzice i bliscy zawsze mówili na mnie Pola, Polka. Nigdy Paulina. Nie przepadam za nadmiernym szastaniem anglojęzycznymi wyrazami jak np. „fashion” kiedy jest polski wyraz „moda”. To cała tajemnica.

Dlaczego zdecydowałaś się założyć własną markę?

W pewnym momencie nadszedł czas, żeby moją pasję sprofesjonalizować. Myślenie o pojedynczych ubraniach dla siebie czy koleżanek, a zaprojektowanie kolekcji to zupełnie różne rzeczy. Przełożenie inspiracji, własnych nastrojów, wydarzeń osobistych, społecznych i trendów w kulturze na spójną całość kolekcji, jest trudne, ale jednocześnie fascynujące. 

Narciso to moja trzecia kolekcja i wiem, że jeszcze mnóstwo pracy przede mną. Ale to mnie cieszy. Myślę, że projektowanie to mój wentyl bezpieczeństwa. Dlatego założyłam markę, żeby móc się wyrazić.

Kolekcja na wiosna/lato 18 jest inspirowana południem Włoch. Często jeździsz tam na wakacje? 

Podczas pracy nad kolekcją byłam tam dwa razy. Z pozycji „wakacjowiczki” codziennie urzekało mnie piękno przyrody, słońce, włoska kuchnia. Podświadomie te miejsca kojarzyły mi z lokacjami znanymi z filmów i książek. Dzięki temu mój zrelaksowany umysł łatwiej produkował pomysły do kolekcji.

W opisie kolekcji wiele razy pada słowo „mama”, dlaczego?

Pierwszą kolekcję zrobiłam będąc już mamą. Zaczęłam analizować, jak ta nowa rola wpłynęła na mnie, moje relacje z otoczeniem, sposób pracy. Taki feministyczny punkt widzenia uświadomił mi jak dużą rolę przy powstaniu kolekcji, zarówno symboliczną jak i rzeczywistą, odegrały właśnie kobiety i matki.

Symbolicznie, jako archetyp miłości, a więc i klasycznego piękna, harmonii – stąd tak dużo odwołań do klimatów Italii, ciepła i kobiecości. A realne wsparcie otrzymałam przede wszystkim od świetnej projektantki Joanny Chrzanowskiej, mamy mojego serdecznego kolegi, która podarowała mi tkaniny do kolekcji, ponieważ likwidowała właśnie swoją pracownię. Tkaniny pochodzą z lat 80’ i 90’. Były wyprodukowane w polskich fabrykach, które w większości dziś nie istnieją. 

Tworzysz też studio WUNDERTEAM – czym się tam zajmujesz?

Projektowaniem wnętrz, głównie użyteczności publicznej. Mój ostatni projekt to aranżacja i projekt mebli w holu głównym Centrum Sztuki Współczesnej, Zamek Ujazdowski w Warszawie. Oprócz tego projektuję kawiarnie, księgarnie, aranżacje wystaw np. do Muzeum Sztuki w Łodzi i CSW w Warszawie.

Na czym chciałabyś się w przyszłości skupić?

Zdecydowanie chcę rozwijać się jako projektantka mody. Chciałabym zdobyć doświadczenie we wdrażaniu kolekcji do produkcji, promocji i sprzedaży. Obawiam się jednak, że nie podołam temu w pojedynkę, wiec tu ogłoszenie: szukam partnerów!

Gdzie można dostać ubrania MODAPOLKA?

Moje rzeczy są obecnie dostępne w wybranych miejscach stacjonarnych w Warszawie i Łodzi oraz na zamówienie.