Magazine

The components of the self-portait

by Anna Kowalska (Przeczytaj po polsku)
4 people like it
Do you?

Does it happen that the painter becomes a model and vice-versa? It turns out that this peculiar conjunction may be done, and – what’s more, we need only one person to stand as a perfect example. Tristan Pigott is a young Londoner. Having exhibited a lot, he already had two solo shows (the last one closed in January 2015 in GX Gallery). Although, with the first glimpse at his hiperrealistic pictures we could mistake them with a photograph, there’s always something incoherent in the world presented. He shows it in a distorted mirror, maybe even the one with the jaggy corners. Even if the world Pigott depicts may seem somehow oppressive, he’s got a great sense of humor and sees the world afresh.

Recently I’ve received an invitation to your exhibition. Tell me how your career started.

I graduated from Camberwell College of Arts in 2012, and started doing group shows, art fairs, things went well with GX Gallery. They got in contact with me through the degree show I had at Camberwell College of Art. I had my first solo show there in 2013 and second one this last December

Do you live on painting? 

Yes. Currently just painting, though it’s not the most reliable of incomes! Modelling was something I did during art college to help pay the bills!

How does the life of the young british artist of the new generation look like? Wouldn’t it be better to study engineering or law than taking up a creative profession?

Everywhere needs its creative professionals just as its engineers and lawyers! It’s easy to get cynical about the art world but the reality of being in London is that there are always great exhibitions to see so I can’t complain!

To read the whole interview, order your Sezon 1 copy: http://sezonmag.com/print-edition/

Komponenty autoportretu

Czasami malarze bywają modelami, a modele malarzami. Malowanie z pozowaniem łączy m.in. Tristan Pigott. Młody londyńczyk ma już na swoim koncie kilka dużych wystaw, w tym dwie indywidualne. Mimo że hiperrealistyczne obrazy Pigotta na pierwszy rzut oka wyglądają zupełnie jak zdjęcia, nie do końca wszystkich się w nich zgadza. Artysta pokazuje świat w krzywym zwierciadle, kto wie, czy nie ukruszonym na rogach. I choć jego wizje są raczej przygnębiające, Tristan ze świeżym spojrzeniem i poczuciem humoru patrzy na rzeczywistość.

Anna Kowalska: Niedawno dostałam maila z zaproszeniem na twoją wystawę.

Tristan Pigott: W 2012 skończyłem Camberwell College of Arts. Już wtedy zacząłem brać udział w wystawach grupowych i w targach sztuki. Po wystawie dyplomowej skontaktowała się ze mną londyńska GX Gallery. Nasza współpraca ułożyła się na tyle dobrze, że w 2013 zorganizowali moją pierwszą indywidualną wystawę, a druga otworzyła się w grudniu ubiegłego roku.

Czym zajmujesz się na co dzień? Żyjesz z malowania? Co z modelingiem?

Obecnie zajmuję się tylko malarstwem, ale nie jest to najbardziej stabilne źródło dochodu (śmiech). Modelem bywałem w czasie studiów, dzięki temu mogłem dorobić sobie na rachunki.

Jak wygląda życie młodego malarza? Nie lepiej było zostać prawnikiem lub inżynierem?

Pracowników branży kreatywnej potrzeba wszędzie tak samo, jak inżynierów i prawników! Bardzo łatwo o cynizm w ocenie świata sztuki.  Mieszkając w Londynie mam dostęp do tych wszystkich wspaniałych wystaw, które odbywają się tu non stop,. Nie mogę więc narzekać!

Żeby przeczytać cały wywiad, zamów drukowaną wersję Sezon 1: http://sezonmag.com/print-edition/