Articles, Articles

Undress Code: Wciąż jesteśmy młodą marką ale mamy tego świadomość i czujemy odpowiedzialność

by Magdalena Linke-Koszek
Waiting for somebody to like it
Do you?

Undress Code jako jednej z nielicznych polskich marek już na samym początku działalności udało się trafić do Galerii Lafayette w Paryżu i na stronę giganta sprzedaży online Zalando. Właściciele marki, małżeństwo Iza i Kacper Zielińscy od kilku lat stawiają na wspólną pracę i wysoką jakość oferowanej bielizny. Sukcesem ich marki jest nie tylko dopięta na ostatni guzik strategia biznesowa ale przede wszystkim produkt – funkcjonalna, wyjątkowa bielizna, po którą wierne klientki wracają z uśmiechem na twarzy. Sezonowi Iza i Kacper opowiadają o początkach zakładania marki w Polsce i zagranicznych sukcesach.

Jak powstało Undress Code?

Iza: Bardzo nietypowo. Skończyliśmy SGH. Ja dodatkowo zdecydowałam się na studia na kierunku zarządzania modą i designem na uniwersytecie Bocconi w Mediolanie. Kacper pracował wcześniej w różnych instytucjach finansowych.

Kacper: Dopiero w maju 2018 roku zdecydowałem się odejść z pracy i w całości poświęcić się Undress Code. Może wydawać się to dziwne bo ruszyliśmy z marką ponad trzy lata temu. Wcześnie przez dobrych kilka lat zbieraliśmy się do tego kroku. Pracowaliśmy po godzinach nad rozwojem Undress Code, jak i w weekendy.

Iza: Nie znaliśmy rynku, dlatego zajęło nam to tyle czasu.

Iza dlatego zdecydowałaś się na zagraniczne studia?

Iza: Zauważyłam, że nie wiedzieliśmy, jak rzeczywiście funkcjonuje branża mody. Znamy się na sprzedaży, ale nie znaliśmy ludzi i nie wiedzieliśmy na czym polega produkcja ubrań. Początki budowania marki pochłonęły całe nasze fundusze i nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dlatego zdecydowałam się zaaplikować do Mediolanu. Plan był taki, żeby zostać tam chwilę po studiach i popracować w jakiejś marce.

Kacper: Szybko okazało się, że to niewykonalne. Rynek we Włoszech jest trudny i konkurencyjny. Iza skończyła program MBA na Bocconi a mimo tego okazało się, że jedyne na co może liczyć po studiach to staż za 600 euro miesięcznie.

Iza: W Paryżu zapewne byłoby łatwiej bo w korporacjach płace są wyższe. Podobnie w Szwajcarii, gdzie istnieją minima dla pracowników. Studia dały mi ogląd na branżę. Nie nauczyły jednak jak założyć własną markę.

Kacper: W Mediolanie udało nam się jeszcze przed wyjazdem zrealizować sesję zdjęciową Undress Code. Nie było to łatwe a organizacja pochłonęła dużo czasu. Pomogła nam Kasia Bielska, fotografka. To była nasza pierwsza kampania.

Kiedy oficjalnie ruszyliście z marką?

Kacper: W listopadzie trzy lata temu. Początkowo plan był taki, że każde z nas będzie pracowało w korporacji, a Undress Code będziemy robić dodatkowo. Nie mieliśmy oszczędności. Zależało nam jednak na tym, żeby rozwinąć markę i wyjść z produktem za granicę.

Iza: Założyliśmy instagrama i zaobserwowaliśmy profil targów bieliźnianych w Paryżu. Bardzo szybko dostaliśmy zaproszenie do udziału w sekcji dla młodych projektantów. Byliśmy zaskoczeni i trochę podejrzliwi. W końcu mieliśmy wtedy zaledwie 200 fanów i około 10 zdjęć…

Kacper: Wydawało nam się, że nie mają zgłoszeń i dlatego napisali do nas. Zachęcili nas jednak informacją, że udział w targach wiąże się z obecnością w pop-up store w Galerii Lafayette. To nas przekonało.

Co się zmieniło po udziale w targach?

Iza: Wpadło nam bardzo duże zamówienie. Na studiach uczyli mnie, że na początku nie ma czego się spodziewać bo kupcy dopiero przyglądają się markom. Widocznie mieliśmy dużo szczęścia bo zamówienie złożyło wtedy u nas Zalando i kilka mniejszych butików.

Kacper: Nasza strategia sprzedaży zmieniła się o 180 stopni. Na początku chcieliśmy sprzedawać w Polsce, a potem wyjść na zagranicę. Wyszło na odwrót. Po pierwszym sezonie, wiedzieliśmy, że musimy regularnie jeździć na targi. Udało nam się również na stałe zagościć w Galerii Lafayette i kilkunastu butikach na całym świecie.

Co sprawiło Wam najwięcej problemów na początku pracy nad Undress Code?

Kacper: Nie wiedzieliśmy skąd wziąć tkaniny do naszych produktów. W Polsce bardzo trudno jest znaleźć wysokiej jakości materiały. Mieliśmy szczęście bo na targach bielizny w Paryżu znaleźliśmy nie tylko materiały z całego świata ale również różnego rodzaju akcesoria, haftki, gumki.

Iza: Długo testowaliśmy tkaniny. Gdy okazało się, że na przykład gumka, którą wybraliśmy za mocno naciska na pośladek, musieliśmy ją zmienić. Projektowanie mody okazało się dla nas czymś zupełnie nowym. Dojście do momentu, w którym jesteśmy teraz, było długim procesem.

Kacper: Od początku uczyliśmy się na własnych błędach. To kosztowało dużo czasu.

Iza: Dla przykładu, zanim znaleźliśmy szwalnię, przechodziliśmy przez etap małych produkcji. To były nieudane projekty. Wiele z nich mamy pochowanych w pudełkach z napisem „,muzeum Undress Code”. Dalej jest to dla nas duża lekcja pokory.

Jak udało Wam się znaleźć szwalnię?

Kacper: Znaleźliśmy dobrą konstruktorkę a za nią szwalnię, która zgodziła się z nami współpracować mimo niedużych zamówień.

Iza: Konstrukcja bielizny nie jest prosta, często to trudniejsze, niż uszycie płaszcza. Wystarczy nieprawidłowo wykonać szew i cała produkcja siada. Sami nie projektujemy, bardzo ważną osobą w naszym zespole jest nasza projektantka Karolina Mikołajczyk, która kiedyś miała swoją markę a teraz pracuje z nami.

Materiały, których używacie nie przypominają tradycyjnych tkanin bieliźnianych.

Iza: Długo szukaliśmy materiałów, zależało nam na tym, żeby marka pozycjonowała się w kategorii premium. W Paryżu znaleźliśmy dostawców pięknych tkanin, choć większość z nich chciała nam sprzedać minimum tysiąc metrów. To przekraczało nasz możliwości, mogliśmy z tego zrobić kilka tysięcy staników.

Kacper: Dziś współpracujemy z dostawcami, którzy mają niższe minima i których materiały nam odpowiadają. Głównie są to producenci z Paryża i Włoch.

W Polsce jesteście obecni online i w kilku multibrandach. Nie myśleliście o swoim butiku?

Kacper: Dopiero wchodzimy na rynek Polski i testujemy jego potencjał, jak i popyt na produkty, które oferujemy. Za granicą, gdy ktoś podejmuje z nami współpracę to kupuje towar. W kraju wszystko funkcjonuje na zasadzie komisu. To duże ryzyko, dlatego rozwijanie się na polskim rynku jest droższe.

Iza: Na Bocconi uczyli mnie, że aby przyciągnąć klienta, należy przetrwać kilka sezonów i pozwolić aby klient wrócił. My już czwarty sezon z rzędu jeździmy do Paryża na targi, zwiększamy obecność we Francji i współpracę z butikami na świecie. Wciąż jesteśmy młodą marką ale mamy tego świadomość i czujemy odpowiedzialność.

Jak to jest pracować wspólnie?

Kacper: Mam dużo satysfakcji z pracy w Undress Code. Czuję, że tworzymy coś własnego. Obecnie jesteśmy na etapie inwestowania. To wiąże się z dużym stresem i byciem w pracy przez cały czas.

Iza: Jednak to właśnie praca nad Undress Code sprawia nam radość. Gdy nasze klientki piszą, że nie będą już kupowały innej bielizny, to czujemy satysfakcję. Pod względem biznesowym jest to również dla nas ważne.

Myślicie nad rozwojem marki?

Iza: Ostatnio skupiamy się na promocji letniej odsłony Undress Code.

Kacper: Cały czas rozwijamy naszą markę. Pracujemy nad nowymi kategoriami produktowymi, powiększamy zespół, budujemy swoją pozycję w Polsce i poszerzamy kanały dystrybucji za granicą.

foto: Sonia Szóstak

https://undress-code.com/