Technologie

Wydruk wyobraźni Pauli Szarejko

by Aleksandra Zawadzka, photos: Łukasz Jasiukowicz
103 people like it
Do you?

Mówi się, że całkiem niedługo wszyscy tanim kosztem będziemy drukować ubrania w zaciszu własnego domu. Jednak póki co, większości z nas druk 3D prędzej niż z odzieżą, kojarzy się z czarną magią. W druku 3D nie ma jednak żadnej tajemnicy, przekonuje Paula Szarejko. Nawet jeśli projekty Continuum, United Nude, Nervous System czy Iris van Herpen zdają się mówić inaczej.

Tworzysz biżuterię pod szyldem własnego imienia i nazwiska. Są wilki, koty i samoloty, a twoim znakiem rozpoznawczym jest uskrzydlony koń.

Wszystko zaczęło się od tego kotka! Potrzebowałam czegoś na pierwszą próbkę – aby badać właściwości maszyny, gdy zaczynałam ponad rok temu. I postanowiłam akurat ten wzór zaadoptować na sygnet. Potem już samo poszło i pojawiły się inne zwierzęta, a co za tym idzie – powstała mini kolekcja. Wszystkie moje pierścionki są trochę większe od tych standardowych.

I o wiele odważniejsze. 

Wiesz, za każdym razem wydaje mi się, że tylko ja je będę nosić! Robię je głównie z myślą o sobie, więc ogromnie mnie zaskakuje to, jak wiele osób chętnie kupuje moje projekty. Jednak ja sama nie byłam na początku przekonana do noszenia biżuterii i jeszcze nie tak dawno uważałam, że to zupełnie nie dla mnie. Teraz jednak potrafię założyć trzy duże pierścionki na jedną rękę.

Każdy może sobie pozwolić na taką awangardę trzech pierścionków, bo nie są one zbyt kosztowne?

Chciałam, żeby moja biżuteria nie była droga. Dodatkowo projekty miały być bardziej zabawą niż ekskluzywnym towarem. Stąd też kolekcja jest zwierzęca i inspirowana naturą.

 

3d-2

A naszyjniki? Je też można u ciebie znaleźć.

Poszłam dalej i przestałam ograniczać się do pierścionków – zaczęłam robić duże naszyjniki. Takie, jak na przykład ten wilk z niebieskiego plastiku. Korzystam z tego, że druk 3D pozwala manipulować naprawdę wieloma parametrami.

Jak więc to wszystko powstaje?

Najpierw wymyślam projekt w głowie, następnie wklepuję pomysł do komputera, włączam przycisk i pierścionek wyskakuje z drukarki (śmiech). Pracuję na sprzęcie firmy ZMorph. Drukarka buduje obiekt z plastikowych niteczek. Ma dyszę, przez którą materiał jest przetaczany i robi się plastyczny, ale po chwili zastyga. Można określić wszystko – w pliku ustala się na jakiej szerokości ma być nitka i na jakiej wysokości się ją nałoży. Są specjalne programy do modelowania, niektóre nawet tak zaawansowane, że można w nich stworzyć grę komputerową albo nawet obiekty architektoniczne czy wizualizacje wnętrz. Wracając do samego druku – z pierścionkami jest jednak trochę trudniej niż z naszyjnikami, bo w końcu nie da się niczego drukować w powietrzu. Dlatego wszystko, co nie ma pola styku, musi opierać się na materiale podporowym. Jeśli kąt wychylenia jest duży, to bez podpórki pierścionek spadłby na ziemię.

Ustawiasz, drukujesz i tyle?

To nie wszystko. Gdy rzecz jest już gotowa, ściągam ją i szlifuję delikatnie miejsca, w których została resztka niepotrzebnego materiału. Czyli wystające niteczki, które są efektem ciągnięcia się plastiku. Ten kolorowy zresztą ma to do siebie, że bieleje w zgięciach, zupełnie jak na pudełkach do lodów. Wtedy wystarczy na przykład odmuchać projekt gorącym powietrzem, ale ja sama często korzystam z acetonu. Nim można nie tylko zlikwidować wszystkie przebielenia, lecz także nadać pierścionkom osobliwego połysku.

Biżuteria ma charakterystyczną fakturę i wygląda, jakby była zrobiona z drewna, a nie plastiku.

Faktura jest dla mnie bardzo istotna. Wiele osób próbuje się jej pozbyć, ale ja nigdy nie byłam fanką wygładzania, więc chcę, żeby wzór był jak najbardziej widoczny.

Jakich materiałów najczęściej używa się przy druku 3D?

Chociaż od jakiegoś czasu można drukować na przykład ze sproszkowanego drewna, z wosku albo metali szlachetnych, to jednak najczęściej stosuje się plastik. Zwłaszcza ABS, czyli taki, jaki jest na przykład w klockach Lego oraz PLA – ten wytwarzany z kukurydzy i biodegradowalny.

Wszystko się zmienia i unowocześnia w zawrotnym tempie.

Tak, to niesamowite, bo na przykład drukarka, która została wypuszczona jeszcze niedawno, teraz wydaje się  już starym rzęchem. Czasem mam wrażenie, że unowocześniana jest szybciej niż komputery.

3d-1 (2)

Co jest najlepsze w druku 3D?

Chyba to, że daje nie tylko ogromne możliwości projektowe, lecz także pozwala na stworzenie krótkich serii bez ponoszenia wielkich kosztów. Można więc zrobić tylko jeden projekt albo pięć zupełnie różnych i więcej do nich nie zaglądać. Jest to bardzo przydatne, szczególnie małym markom odzieżowym, które nieraz z powodu wysokich cen rezygnują na przykład z produkcji guzików. A dzięki drukowi 3D mogą mieć je nie tylko ładne, lecz także i w pełni autorskie. I właściwie nie potrzebują własnego sprzętu, bo powstaje coraz więcej punktów, gdzie można zanieść gotowy plik – zaprojektowany w specjalnym programie do modelowania – albo skorzystać z dostępnych wzorów i drukować. Możliwości druku 3D docierają do coraz szerszego grona, jednak zawsze znajdą się osoby, które przecierają oczy ze zdumienia na widok takich projektów.

To dziwne?

W druku 3D nie ma przecież nic oryginalnego. I nie będę udawać, że jest to coś więcej niż tradycyjny design. Nie chcę, żeby moje projekty były postrzegane jako ciekawe tylko dlatego, że są wydrukowane drukarką 3D. Druk ma być narzędziem, ale nie można z niego zrobić głównej wartości projektu.